Blog > Komentarze do wpisu
Realia z życia na Pradze

- To był helupiarz – mówi - dajmy na to Antek -  na ławce, gdzieś na Pradze Północ. Antek wypił właśnie wódkę z gwinta i tłumaczy, że heroinistów nikt na osiedlu nie chce. Przed chwilą jednego  przegonił ciosem w twarz. Dołożył pustą butelką w plecy. Gdy poobijany narkoman uciekł, Antek wrócił do milczącej grupy obserwatorów i o człowieku mówi jak o wszy. - Takich trzeba tępić jak lewaków – z nienawiścią na twarzy. Opowiada o tym, że zbyt wiele osób na osiedlu płakało przez ciężkie narkotyki, by tolerować tych, którzy rodzinę sprzedadzą za działkę. Tu kompromisy nie istnieją.

Przy ławce siedzi osiem osób. Nie wszyscy się znają, wszyscy byli świadkami pobicia helupiarza. Każdy milczy.  Sytuacja nikogo nie dziwi. Dlaczego w statystykach policyjnych Praga Północ nie jest najniebezpieczniejszym miejscem w Warszawie? Tu porachunki dzieją się w bramach. Statystyki tego nie obejmują. Dlaczego? Miejscowy kodeks jest prosty: kapować nie wolno. Nie wolno nawet obgadywać. Tak wychowuje podwórko. Ludzie mają to we krwi. Nie ma to nic wspólnego z romantycznym obrazem "warszawskiego cwaniaka" znanego z piosenek Grzesiuka.

"Kobieta to glejt"

Do ławki wraca osoba, której nikt nie zna. Przed chwilą odszedł za potrzebą. Był jednym z tych, którzy milczeli, gdy bito narkomana. Żartuje głośno - Co, już mnie obgadaliście? -  To wystarczy, by dwie osoby bez słowa obezwładniły go. Wyginają mu ręce, sprowadzają do parteru i przystawiają pięści do twarzy. Sprawdzają portfel. Ten jest pusty. - Częstowaliśmy Cię wódką i papierosami, a ty nas o obgadywanie posądzasz? - pytają wściekli.

 - To był żart, panowie – tłumaczy naiwniak i chce kupić wódkę dla wszystkich na zgodę. - Nie masz pieniędzy – kpią napastnicy - Mam kartę – mówi ofiara. Ci wyczuwają interes i pomagają poobijanemu wstać. - Tu jest Praga, a nie wieś. Zachowuj się – strofują i podają ręce na zgodę, choć przed chwilą byli wściekli.  Patrzy na to około 50 letni Piotrek od urodzenia mieszkający po prawej stronie Wisły. Nie może uwierzyć w to co widzi. Na boku tłumaczy "naiwniakowi", że praski kodeks cwaniaka już nie istnieje. Przeprasza za swoich towarzyszy. - Kiedyś wystarczyło, że szedłeś z dziewczyną. To był glejt. Obecność kobiety sprawiała, że nie wolno było Cię dotknąć. Tych zasad już nie ma – tłumaczy.

*zdjęcia to stopklatka z filmu o warszawskiej Pradze "Ludzie z pustego obszaru" z 1957 roku, który można zobaczyć TU

Czy aż tak bardzo Praga się od zmieniła?

CDN


niedziela, 25 sierpnia 2013, jeanvaljean

Polecane wpisy

  • Pętla

    Najlepsze piszę wiersze zawsze, gdy samotny jestem wsiadam wtedy w tramwaj z butelką wytrawnego wina i jeżdżę nim od pętli do pętli, od korka do dna Widok z okn

  • Rosja na krańcach Federacji

    Język rosyjski w Biszkeku jest wszędzie. Babcia do wnuczki na przystanku mówi po rosyjsku, kobieta sprzedająca narodowe przysmaki w centrum miasta zachwala je w

  • Kirgiz do Polaka: jestesmy tacy do siebie podobni

    Abdullah kiwa glowa z mina medrca, jednoczesnie przystawia palec do ust, jakby chcial mnie uciszyc, choc wcale nie chce mu nic mowic. Ot sobie stoje, a on juz z

statystyka