Blog > Komentarze do wpisu
Kirgiz do Polaka: jestesmy tacy do siebie podobni

Abdullah kiwa glowa z mina medrca, jednoczesnie przystawia palec do ust, jakby chcial mnie uciszyc, choc wcale nie chce mu nic mowic. Ot sobie stoje, a on juz zaakceptowal, ze "taksowki nie nada". W pewnym momencie jednak lapie mnie za ramie i niemal na ucho chce mi cos powiedziec.

- My Kirgizi i wy Polacy jestesmy bardzo do siebie podobni - mowi z powazna mina przekonany o madrosci swoich slow. - Praaawda? - pytam mocno zdziwiony, bo moj towarzysz, jest zbyt pewny swoich slow i jakos mu nie wierze.

- No tak, was non stop, ktos lal i tak samo my tez ciagle dostawalismy od kogos lanie - mowi i razem parskamy smiechem.

A co ty, Ruski?

Abdullah wrecz zmusza mnie bym zapisal sobie jego numer telefonu. Przekonuje, ze moze konia mi nie wynajmie, to jednak ma auto i jeszcze nie raz w Kirgistanie bede go potrzebowal. Choc jest po 6:00 rano proponuje mu bysmy sie napili, bo znudzilo mi sie stanie i czekanie na gospodarza z couchsurfingu.

- A co ty, Ruski jestes? - Abdullah pochmurnieje i stoimy dalej na skrzyzowaniu Karola Marxa (choc na mapie to Yunusulieva) z Suyerkulova obok bazaru Ortosay przy kwiaciarni.

Po chwili niepytany Abdullah mowi - Wybory sie zblizaja w Kirgistanie, dlatego jest mmalo turystow. Ludzie mysla, ze cos sie zacznie, dlatego nie przyjezdzaja - mowi i udaje, ze strzela z niewidzialnego pistoletu. - Rewolucja? - pytam.

- Niczego nie bedzie. Widziales co sie dzieje na Ukrainie. Amerykanie razem z - tymi, jak im tam - banderowcami zrobili rewolucje i co teraz na Ukrainie maja? To bylo dobre, czy zle? - pyta wprost, a ja znaczaco wypuszczam powietrze z ust i mowie, ze wojna jest zawsze zla, a bandrowcow i Amerykanow, to bylo tam "ciut ciut", cala reszta to byli zwykli ludzie, ktorzy chcieli zmienic swoj kraj. 

Abdullah patrzy na mnie jak na idiote, ktory nie oglada telewizji i nie wie o czym mowi. Znow parska smiechem.

Jest 6:40. Zaczyna sie moj pierwszy dzien w Kirgistanie. Wschodzi slonce, a zza chmur na horyzoncie widac szczyty osniezonych kilkutysiecznikow. Po drugiej stronie ulicy czeka na mnie Chris, ktory uczy w tutejszej szkole. Macha do mnie z daleka na przywitanie. Sciskam obie dlonie Abdullaha i zyczymy sobie szczescia.

poniedziałek, 21 września 2015, jeanvaljean

Polecane wpisy

  • Pętla

    Najlepsze piszę wiersze zawsze, gdy samotny jestem wsiadam wtedy w tramwaj z butelką wytrawnego wina i jeżdżę nim od pętli do pętli, od korka do dna Widok z okn

  • Nie jestem, kur***, blogerem.

    Kiedy to było? Przed chwilą, a z pewnością jeszcze w 2013 roku, bo wtedy tu opublikowałem ostatni swój wpis. Zawsze traktowałem tego bloga jako taki kalendarz,

  • Żydowski cmentarz w Drohobyczu

    Cmentarz żydowski w Drohobyczu - listopad 201 3

Komentarze
2015/09/21 21:37:50
Ab ma rację, Amerykanie są mistrzami w wywoływaniu wojen, żeby mieć komu sprzedawać broń. W konflikcie syryjskim też maczali palce i do czego to doprowadziło? Mądry człowiek.
-
2015/09/22 18:14:00
Czy jest sens komentować imperializm amerykański wobec rzeczywistości, która dużo mocniej cierpi tu przez imperializm rosyjski? pod płaszczykiem bratniej przyjaźni zakonserwowano tu patologiczne układy klanowo oligarchiczne ze stratą dla zwykłych obywateli. Jestem daleki od bronienia Ameryki, ale trzeba być ślepym lub głupim by pisać, że całe zło idzie z zachodu.
statystyka