|
poniedziałek, 08 lutego 2010
Hu, hu, ha! Nasza zima nie taka zła
Dwudziesto-, trzydziestostopniowe mrozy, śnieg od września do połowy czerwca, bliskie spotkania z polarnymi niedźwiedziami... Jeśli narzekacie na Polską zimę, zobaczcie jak jest na Spitsbergenie. O naprawdę mroźnej zimie w "Rytmie Miasta" opowiadał doc. dr hab. Piotr Głowacki, kierownik Zakładu Badań Polarnych PAN. Wyjątkowo mroźne jest też wspomnienie zimy 1979 roku, zwanej zimą stulecia:
środa, 03 lutego 2010
"Pokalanie" Piotr Czerwiński
"Dziennikarz był kimś. Był kronikarzem wszystkiego i wszystkich. Sama zaś prasa naprawdę była władzą i służyła do opisywania rzeczywistości. Artykuły pisano na maszynach i robiono to w kilkadziesiąt minut, więc nie nadawał się do tej roboty żaden kutas, który klepie jednym palcem i robi błędy. Wreszcie artykuły składał zecer w kupie ołowiu, a każdy kto zobaczył swoje nazwisko złożone w tej kupie, uważał, że jest królem świata. To było mocne. Byłem w pracy, nawet kiedy spałem. Pisałem po cztery takie artykuły dziennie. Jeździłem po Polsce jak naładowany. Miałem po pół godziny na zebranie informacji, a potem drugie pół na napisanie artykułu. W redakcjach wrzał stukot maszyn. Na przemian lała się kawa z gorzałą. Całe życie mijało w oczekiwaniu na jakiś wybuch, wypadek albo demonstrację. Każda eksmisja menela wyciągała z łóżka. Kraksa samolotu zatrzymywała w pracy do rana. Bo dziennikarzem jest się przez całą dobę. Nawet o wpół do dwunastej w nocy, wracając do domu wypompowany jak dętka, gdy nagle staje się i widzi, jak faszyści na Nowym Świecie tłuką Murzyna albo rozwalają wystawy, trzeba do nich lecieć i ryzykować fangę w ryj, i notować ich słowa. Robić im zdjęcia. Gadać z Murzynem. I w końcu nie dojechać do domu, lecz wrócić do swojej maszyny i obdzwoniwszy komisariaty, pogotowie i własnego szefa, zostać nad tym klepadłem do świtu. I cieszyć się, i czuć dumę, że jest się oczami i uszami tego miasta." strona 114
wtorek, 02 lutego 2010
wtorek, 26 stycznia 2010
sobota, 23 stycznia 2010
VII Muzyczny Slam Poetycki
Zanim spaliła się Jadłodajnia Filozoficzna udało nam się zorganizować 6
Muzycznych Slamów Poetyckich. Imprezy te dedykowane były tym, którzy
mają do przekazania światu „message”, a sceny i publiczności potrzebują
jak wody i tlenu. Oprócz Mateusza Andały, który po wygranej w
Jadłodajni Filozoficznej, zaczął seryjnie wygrywać Slamy w
Powiększeniu, na scenie na Dobrej 33/35 pojawili się muzycy, którzy
reprezentowali bardzo różnorodną paletę dźwięków. I tak gościliśmy
Pawła Uszyńskiego i jego Elektrolirykę, swoją psychotyczną ilustracje
do wierszy przedstawił s8n, laptopowa połowa I Draw Demise, do wierszy
w rytm minimal techno grał też Michał Wolski. Na scenie pojawił się
zespoł Eternal Students, [z takim instrumentarium jak flety słowackie,
didgeridoo czy sitar], szansę dostał też Andrzej Woźniak, który choć na
lirze korbowej grał dopiero od kilku miesięcy, na scenie w duecie z
Maćkiem Łukowskim okazał się prawdziwym scenicznym wyjadaczem. Na
ostatnim Muzycznym Slamie obok slamerów wystąpił anarcho-prześmiewczy
duet „Chciałbym uczestniczyć wypowiedzią”, który w czasie swojego
występu grał m.in. na plastikowych gitarach zabawkach. Dziś jest mi niezmiernie miło, że VII Muzyczny Slam Poetycki powraca do Warszawy. Już 26 stycznia 2010 r. odbędzie się jego pierwsza odsłona w ŚNIE PSZCZOŁY przy ul. Inżynierskiej 3. Zapraszamy więc wszystkich szemranych warszawskich poetów i poetki, złodziejki alfabetów i lirycznych łamaczy damskich serc. Zasady i prawa się nie zmieniły. Każdy ma 3 minuty by w duecie z DJ Chemist [skre czuje poezję] przekonać publiczność, że słowa to kamienie a mikrofon to broń. Najlepszego slamera wybierze publiczność. ![]() Zgłoszenia przyjmujemy TYLKO na miejscu do godziny 21:50 (pytaj o Kratkę przy barze) Start PUNKTUALNIE o 22:00 (wodzi rej Pan Latawiec) Wstęp wolny. Wyjście od 0 do 7 zł. Nagroda? Open bar za 200 zł! + nagrody książkowe.
wtorek, 19 stycznia 2010
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Nie wiesz, co odpowiedzieć dziecku? Sprawdź na blogu
A dlaczego... ? Tak zaczynające się pytania często stawiają nam nasze pociechy. Mamy dobrą wiadomość dla rodziców, którzy bezskutecznie głowią się nad odpowiedziami. Na wiele z nich odpowiada dziennikarz naukowy Wojciech Mikołuszko na swoim blogu. Do stworzenia strony zainspirowała go zresztą ciekawość własnych dzieci. Na blogu adlaczego.blogspot.com znajdziemy odpowiedzi na takie trudne pytania, jak to skąd się biorą zmarszczki, dlaczego płatki śniegu wyglądają jak gwazdki i z czego zrobione są paznokcie. A co na ten temat myślą dzieci? Zobacz:
czwartek, 14 stycznia 2010
Muniek: "Temu miastu szacunek się należy"
Choć mieszka w Warszawie od 28 lat, mówi że nie jest warszawiakiem. Jednak denerwuje go niepoważne traktowanie stolicy. Na zburzenie Pałacu Kultury by się nie zgodził. Obciachem dla niego jest, gdy mieszkaniec Żoliborza nie wie, gdzie jest plac Inwalidów. Właśnie na Żoliborzu Muniek Staszczyk opowiedział portalowi tvnwarszawa.pl, za którymi miejscami w Warszawie tęskni, co David Bowie robił na placu Wilsona i o powrocie do współpracy z Jankiem Benedkiem, kompozytorem takich piosenek jak "Warszawa" czy "King". Bartosz Andrejuk: Wiem, że autografy to trochę obciach, ale co tam. Oto cała moja kolekcja płyt T.Love, do tego single, winyle, płyty DVD. Zanim zaczniemy rozmawiać o Warszawie, podpisz proszę i odpowiedz: jak patrzysz na tę stertę płyt to co czujesz? Muniek Staszczyk: To jest historia, która zatoczyła koło. 28 lat istnienia zespołu. Na początku w 1982 r., gdy zaczynałem moim marzeniem było zagranie na studniówce w Częstochowie, potem w Jarocinie, na końcu ewentualnie wydanie singla w Tonpressie. A płyta to już w ogóle był kosmos. To jest moja wielka miłość i pasja. Muzyki słucham od 1973 - 74 roku. Zaczynałem od Programu 3, tylko tam były fajne piosenki. Teraz ty rozkładasz przede mną wszystkie te płyty. To jest najstarsze moje dziecko. Mój syn ma 20 lat, córka 16, a T.Love 28. ![]()
poniedziałek, 11 stycznia 2010
"Rytm Miasta" też kąpie się w przeręblu
Jest zimno. Jednak cały czas na plusie. Czemu by więc nie popływać? Najpierw jednak obowiązkowa rozgrzewka, a później to już sama przyjemność. Sprawdziliśmy! Temperatura ciała morsów, rządzi się swoimi własnymi prawami. Jednak ci, którzy pod lodem znaleźli się po raz pierwszy, byli lekko zdziwieni. Stołeczni miłośnicy zimowych kąpieli w każdą sobotę spotykają się w Józefowie, koło Otwocka. Klub Morsa "Hipotermia" kąpiele organizuje w każdą sobotę o godz. 13.00 nad jeziorkiem Łacha w Józefowie.
niedziela, 10 stycznia 2010
Orkiestra jest pełnoletnia!
W niedzielę po raz osiemnasty rusza finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Koncerty gwiazd, imprezy, happeningi - Warszawa pełną parą włączy się w zbiórkę pieniędzy dla chorych dzieci. Sprawdźcie, na jakie imprezy możecie się wybrać. Niedzielny koncert Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na placu Defilad rozpocznie się o godzinie 14.00. Na scenie pojawi się wtedy Arka Noego. Później wystąpią między innymi.. |
Archiwum
Zakładki:
Loguuuum
Lubimy się:
Mjuzik, mjuzik
Zaprzyjaznieni
Ziuuum
|