Kategorie: Wszystkie | Filmy | Oldies | Radio Przeciąg | Warszawskie donosy | Zdjęcia
RSS
środa, 18 stycznia 2012
"Nie można ich podzielić na faszystów i antyfaszystów"

Spędził długie miesiące w dalekiej Rosji - słuchając, obserwując i filmując. Udało mu się wniknąć w zamknięte środowiska tamtejszych nacjonalistów i antyfaszystów. Tak powstał film – socjologiczne badanie - "Co widzi Minin?" - który właśnie miał swój premierowy pokaz w Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Zanim rosyjscy radykałowie zdecydowali się wystąpić przed kamerą, młody naukowiec dr Łukasz Jurczyszyn długo zdobywał ich zaufanie. W Niżnym Nowogrodzie zdążył przeprowadzić 63 wywiady indywidualne i 17 rozmów grupowych z ludźmi, którzy zwykle wolą ukrywać swoją tożsamość za czarną chustą. Kiedy udało mu się przeniknąć do ich środowiska, zaprosił do współpracy filmowca Marcina Grabowskiego i wspólnie przygotowali dokument, który zaprezentowali warszawiakom w MSN w ramach cyklicznych seminariów zespołu Analizy Ruchów Społecznych.

Bartosz Andrejuk: Stwierdziłeś, że w Niżnym Nowogrodzie byłeś osobą, która obserwuje. Obserwowałeś skrajnych nacjonalistów, jak i skrajną lewicę. Chciałeś być neutralny i nikogo nie oceniać. Powiedziałeś też, że przy okazji nagrywania rozmów z młodzieżą radykalną w Rosji, w ogóle nie interesowało Cię filmowanie zadym, ale zrozumienie tych ludzi. Dlatego chciałbym Cię zapytać, co takiego zrozumiałeś?

Dr Łukasz Jurczyszyn: Neutralność, która była podstawą metody mojej pracy, oprócz moralnego podtekstu, miała też jasny strategiczny cel. Udało mi się pozyskać radykalnych nacjonalistów do współpracy, ponieważ oni nie chcieli, żebyśmy dotarli tylko do antyfaszystów. Chcieli być przeciwwagą. Poza tym, ewidentnie neofaszyści, z którymi rozmawiałem, instrumentalnie traktują media. Wiedzą doskonale, że media są zainteresowane podliczaniem morderstw, aktywności nacjonalistów. W ten sposób, w jakimś sensie, zdobywają ulicę.

BA: A jak reagowali rosyjscy antyfaszyści na to, że chcesz rozmawiać z dwoma stronami?

ŁJ: "Jeżeli tego potrzebujesz, to słuchaj tych debili" – mówili. Byli obojętni. Nacjonaliści zaś od razu stwierdzili, że nie pozwolą by głos lewicy był jedynym i dlatego chcieli z nami rozmawiać. "Jeżeli ty nie masz nas za zwierzęta, za bydło, to będziemy rozmawiać" – mówiła strona prawa. Taka była nasza strategia. Dzięki temu neutralność była możliwa.

BA: Co w końcu zrozumiałeś? Jakie były Twoje główne wnioski z tego badania?

ŁJ: Zrozumiałem, że to co ich upodabnia, to chęć zmiany społeczeństwa rosyjskiego. Jedni i drudzy chcą zmian na swoją modłę. Tu już nie ma miejsca na neutralność, bo modła nacjonalistów jest nie do zaakceptowania. Urzekła mnie jednak u jednych i drugich ich aktywność. Jedni i drudzy podejmują ryzyko. Zrozumiałem, że radykałowie w Niżnym Nowogrodzie biorą życie w swoje ręce. Nie zgadzają się na manipulacje władzy. Myślą na swój sposób. Jedni w skrajnie lewicowy, drudzy w skrajnie prawicowy. Jednak ten podział nie jest taki prosty. Nie można ich podzielić na faszystów i antyfaszystów. Zerwałem z podziałem na fa i antifa, ponieważ w tych grupach jest za dużo podgrup.

BA: Ślepa ulica skrajnej prawicy jest oczywista. Ciekaw jestem, czy również taką zauważyłeś po stronie lewej?

ŁJ: Posługiwanie się przemocą przez radykalną lewicę jest ślepą ulicą. To zraża mieszkańców Rosji do bardzo ważnych wartości, które reprezentuje lewica. Poza tym to są bardzo często anarchiści. Oni nie mają pomysłu co będzie po obaleniu władzy. Nie wykorzystują potencjału, który istnieje w wielu aspektach ich światopoglądu. Degradują swój obraz w społeczeństwie poprzez przemoc.

BA: W Polsce też często usprawiedliwia się przemoc skrajnej lewicy, przekonując że to walka z faszyzmem.

ŁJ: Obecnie w ruchu antyfaszystowskim w Rosji zaobserwować można impas. Cały czas mam kontakt z liderami tych grup, stąd wiem. To wyhamowanie, związane jest właśnie z działalnością nastawioną na agresję. To bardzo zbliża antyfaszystów do nacjonalistów. Oni sami zdają sobie z tego sprawę. Przemoc prowadzi tylko do jej poszerzenia, nakręcania spirali.

BA: To jest ten punkt wspólny, w którym spotyka się strona lewa z prawą?

ŁJ: To jest jak w filozofii gangu. Spirala polega na tym, że znajduje się zawsze silniejsza grupa. Ten proces widać wyraźnie w Rosji. Od rękoczynów jest blisko do białej broni. Konkluzje ruchu antyfaszystowskiego, rosyjskiego, opierają się na świadomości, że nie tedy droga. Zyskać poparcie społeczne antyfaszyści mogą jedynie całkowicie odrzucając przemoc.

BA: Oprócz przemocy są jeszcze takie punkty, gdzie te radykalne rosyjskie grupy są do siebie podobne?

ŁJ: Takim punktem jest samo spychanie się poza nawis społeczeństwa. To się uwidacznia w utracie kontaktu z wartościami większości ludzi. Takie wartości jak praca, rodzina... To trudno zachować, gdy należy się do skrajnej prawicy lub lewicy. Po okresie młodzieńczego maksymalizmu, wielu ludzi wyrasta z ekstremizmu, ale wtedy już nie mają dyplomów, doświadczenia zawodowego i następuje zderzenie z rzeczywistością. Wielu ludzi, z którymi rozmawiałem narzeka właśnie na ten błąd. Wykluczenie się ze społeczeństwa dotyczy strony lewej i prawej. To jest ten sam mechanizm schodzenia do podziemia. To bywa frajdą w młodości, ale rzutuje na przyszłość. Miejsce tych radykalnych organizacji w państwie to jest wielki problem.

Rozmawiał Bartosz Andrejuk - b.andrejuk(małpa)tvn.pl

dr Łukasz Jurczyszyn przez rok prowadził badania terenowe w Moskwie, St Petersburgu, Kondopodze i Niżnym Nowogrodzie. Razem z Marcinem Grabowskim przygotowuje film dokumentalny pt "Sobowtór" o walce nacjonalistów i antyfaszystów o duszę młodego Rosjanina. Działa w zarządzie sekcji Ruchów i Klas Społecznych Międzynarodowego Towarzystwa Socjologicznego. Jest adiunktem na Wydziale Socjologii Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku. Należy do Centrum Analizy i Interwencji Socjologicznych, jak i Centrum Badań Wschodnich również w Paryżu. Jeden z założycieli Zespołu Analizy Ruchów Społecznych, działającego przy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Jego badania skupiają się na współczesnych ruchach społecznych, rasizmie i nacjonalizmie

Kolejne spotkanie Zespołu Analizy Ruchów Społecznych w Muzeum Sztuki Nowoczesnej: 26.01. o godz. 18.00 – 20.00 pt. "Czy pokolenie Y jest ruchem społecznym?"

Fragment informacji prasowej: Czym się różnią dzisiejsi dwudziestolatkowie, z których część dobiega trzydziestki, od innych generacji? Na pewno zostali odpowiednio wcześnie wypatrzeni przez marketerów i nazwani Pokoleniem Y lub Pokoleniem Millenium. Nie bez racji. Jest to pierwsze pokolenie, które żyje i to bez najmniejszej przerwy, na raz w dwóch światach. Jest równocześnie w świecie realnym i w świecie wirtualnym. Zamierzamy koncentrować się na poszukiwaniu istoty i znaczenia ruchów społecznych, historii i metodologii badań, a także polskich i zagranicznych osiągnięć w tym zakresie. Do udziału w naszym seminarium, którego bazą jest Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie przy ul. Pańskiej 3, zapraszamy wszystkich zainteresowanych dyskusją nad ruchami społecznymi, a zwłaszcza tych, którzy je badają lub w nich działają. Wstęp wolny.

Tekst był także opublikowany na Tvnwarszawa.pl
01:15, jeanvaljean
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 09 stycznia 2012
Marsz Niepodległości bez nominacji

Masowe zgromadzenia to w Warszawie chleb powszedni. W czasie licznych pochodów stolica zmienia się w arenę, na której ludzi z całej Polski chcą manifestować swoje poglądy, czy potrzeby . Właśnie dlatego trzeba pamiętać, że przed naszymi oknami przetaczają się problemy nie tyle Warszawy, co współczesnej Polski.

Gdy dyskutowaliśmy o liście najważniejszych warszawskich wydarzeń 2011 roku, Marsz Niepodległości wydawał się z początku murowanym faworytem do nominacji. Jednak zdecydowaliśmy się go skreślić. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że wszystko to co wydarzyło się w stolicy 11 listopada było wydarzeniem ogólnopolskim, a nie lokalnym. Często wypadek na Trasie Łazienkowskiej powoduje większe utrudnienia w ruchu niż niejeden marsz, czy manifestacja. Zburzenie zabytkowej kamienicy jest wydarzeniem bardziej warszawskim niż ogólnopolski pochód - z takiego założenia wyszliśmy.

Na świeczniku, czyli w Warszawie

Ktoś napisze, że nie codziennie w Warszawie policja używa armatek wodnych, prawie 30 osób trafia do szpitala, a ponad 200 jest zatrzymanych. To prawda. Taka jest rola stolicy, że kilka razy w roku staje się areną walki ludzi często o skrajnie różnych poglądach. Przyjeżdżają do Warszawy z całej Polski by zamanifestować swoje poglądy i potrzeby. Czy należy ich pozbawić tego prawa w imię "wygody miejscowych"? Po każdym pochodzie, czy to z udziałem związkowców, gejów, czy patriotów niektórzy internauci pytają "Nie mogą manifestować u siebie?"

Jednak "u siebie" przecież nikt by ich nie zauważył. W Warszawie mogą głośno mówić o sprawach dla nich ważnych, mogą być przez chwilę zauważeni. A to kosztuje. Za tegoroczne walki chuliganów z policją przed Marszem Niepodległości i po nim, podatnicy zapłacili ponad 70 tysięcy zł. Właśnie zamieszki, które wybuchły na Placu Konstytucji spowodowały, że pytanie, o to jak mają w przyszłości wyglądać masowe zgromadzenia zaczęli zadawać sobie politycy. Padły hasła by zmienić przepisy. Niektórzy proponowali wprowadzenie zakazu zakrywania twarzy, inni zmiany kodeksu karnego. Efekt? Prezydencki projekt zmiany w przepisach o zgromadzeniu 21 grudnia trafił do dalszych prac w komisji. Bronisław Komorowski chce m.in. by osoby zamaskowane nie mogły brać udziału w manifestacjach.

Wspólnota nie przejdzie

Czego politycy by nie zmienili, 11 listopada potwierdził, że na ulicach nie ma zadowolenia. Nikt w tym roku nie manifestował swojej radości. Święto Niepodległości pokazało, że wspólnota nie istnieje. Każda ze stron konfliktu dąży do całkowitego unicestwienia strony przeciwnej. Nikt nie odpuści, dopóki całkowicie nie przejmie kontroli nad areną, do której autorytarnie rości sobie prawo. Nikt nie nie chce słuchać drugiej strony. Każdy widzi tylko wady przeciwnika, nigdy swoje. Pewnie dlatego długo po napisaniu relacji z Marszu Niepodległości dostawałem maile zatytułowane "Ty lewacka gnido", ewentualnie "Ty ukryty faszysto". Wszystkie wg tego samego schematu i pod linijkę ideologicznych wytycznych.

Tekst był także opublikowany na Tvnwarszawa.pl
23:42, jeanvaljean
Link Komentarze (3) »
statystyka