Kategorie: Wszystkie | Filmy | Oldies | Radio Przeciąg | Warszawskie donosy | Zdjęcia
RSS
poniedziałek, 17 grudnia 2012
"Jak feluki na Nilu, tak pychówki na Wiśle"

Na środku Wisły, pod mostem Poniatowskiego jest wyspa. To tam stołeczni żeglarze często "parkują" swoje łódki, by po pływaniu odpocząć i rozpalić ognisko. Z kamerą tvnwarszawa.pl wybraliśmy się z nimi na grudniowe pływanie po rzece, by sprawdzić czym jest to, co nazywają "tożsamością Warszawy". 

- Plan wycieczki jest taki, że będziemy pływać między mostami, mając baczenie na to, by nie dopadł nas śnieg – z uśmiechem zapowiada Piotr Ogiński z fundacji "Szerokie wody". Razem z Andrzejem Stańskim od dwóch lat, między kwietniem a grudniem organizuje sobotnie popołudnia pod żaglami na Wiśle. Nie straszne są im niskie temperatury, mielizny, czy kamienie na dnie rzeki.

Na początku grudnia, po raz ostatni w tym roku spotkali się na plaży przy Moście Poniatowskiego, by w wesołym towarzystwie pożeglować po Wiśle. Towarzyszyliśmy im z kamerą.

"Jak feluki na Nilu, jak dżonki na Mekongu"

- Chcemy przybliżyć rzekę młodemu pokoleniu. Pokazać ją ludziom. Jest rzeczą smutną, że Warszawa jest do rzeki odwrócona tyłem – tłumaczy Ogiński, gdy odpływamy od brzegu w stronę Starego Miasta. Łódź, na której płyniemy, to klasyczna pychówka. Jej nazwa powstała od techniki sterowania: odpychania się tyczką od dna. Ale nasza łajba ma również żagle.

- Takie łodzie budowane są zgodnie z „recepturą” kilkusetletnią. Staramy się je rekonstruować z pełnym zapałem, żeby były jak przed wiekami. Te łodzie są typowe dla Wisły. Mogą stanowić o tożsamości Warszawy, tak jak feluki na Nilu czy dżonki na Mekongu – tłumaczy Andrzej Stański i opowiada o ożaglowaniu łodzi. Pychówki, którymi płyniemy mają z przodu zamontowany prostokątny szpandał, normalnie przez żeglarzy nazywany fokiem lub sztakslem.

Warszawski fok

- "Szpandał" to terminologia charakterystyczna dla Wisły. Żagle tego typu można było spotkać w Warszawie jeszcze w latach 50-tych. Pływali na takich łodziach piaskarze – mówi Stański i tłumaczy, że w tym przypadku liczy się dla niego nie tylko tradycja, ale i funkcjonalność. Pychówki są lekkie i dzięki temu idealnie sprawdzają się na Wiśle. Łodzie o głębszym zanurzeniu mają kłopoty ze względu na kamienie i mielizny.

- Złe jest to, że rzeka jest nieżeglowana. O to powinno się zadbać. Wisła ma szansę obok pętli Wielkopolski i międzynarodowej drogi wodnej łączącej Rosję z Polską, stać się jedną z największych atrakcji w Europie. Może się stać perłą na wodach żeglugi Europy – zachwyca się Ogiński. W jaki sposób mogło by do tego dojść?

- Wisła jest ostatnią nieuregulowaną rzeką Europy, a powinna mieć status Loary. Powinna mieć restauracje, toalety, miejsca gdzie można zostawić śmieci. Takim wzorem jest północna Francja, ale i Czechy. Najlepsza jest Skandynawia - mówi Ogiński i przyznaje, że Warszawa jest dopiero na początku drogi. Długiej drogi.

Jest jednak duże zainteresowanie Wisłą wśród młodego pokolenia - Ludzie chcą odzyskać Wisłę, odzyskać rzekę jako fragment miasta - dodaje i pokazuje przepiękny widok na stare miasto.

Panorama jest tu całkiem inna od tych znanych z pocztówek i albumów. Żurawie dźwigów prawie wyrastają z dachów kościołów i murów starówki. Właśnie, dlatego wszyscy uczestnicy naszej dwugodzinnej grudniowej żeglugi po Wiśle powtarzają jednym głosem: - Wcześniej nie znaliśmy tej perspektywy Warszawy. To - obok ciszy i spokoju w samym środku miasta - jest dla nich najważniejsze. Jednak czy aby na pewno?

Żurek na Wiśle

- Koniec naszych wycieczek jest taki, że palimy ogień. Gotujemy na kociołku, bo wspólny posiłek jest tym, co wieńczy dzieło i łączy ludzi. Dzięki temu tworzą się więzi. Ludzie wymieniają się mailami i telefonami i powstaje społeczność. Wisła zaczyna ludzi gromadzić, co jest rzeczą cieszącą oczy i serce – mówi z uśmiechem Ogiński.

Nasz grudniowy spływ Wisłą również kończymy paląc ogień. Zarzucamy kotwicę na wyspę pod mostem Poniatowskiego i rozpalamy tam ognisko z gałęzi znalezionych na plaży na wysokości zoo. Jest gorąca zupa, herbata i ciasto.

Wszystkich, którzy również chcieliby spróbować jak smakuje żurek na Wiśle zapraszamy na stronę fundacji "Szerokie Wody". Tam już niedługo będzie można znaleźć daty kolejnych spływów i plan otwarcia szkółki żeglarskiej w Warszawie. Start sezonu dopiero w kwietniu, ale zapisać można się wcześniej. Liczba miejsc będzie ograniczona, ale żeglowanie jest darmowe.

01:31, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
statystyka