Kategorie: Wszystkie | Filmy | Oldies | Radio Przeciąg | Warszawskie donosy | Zdjęcia
RSS
czwartek, 28 marca 2013
Przystanek na żądanie

Zawsze chciałem wracać do domu takimi ścieżkami, bym nie miał wątpliwości, że mieszkam w Warszawie. Dlatego wróciłem na Pragę. Jest środa. Idę Traktem Królewskim do domu. Rząd taksówek na Nowym Świecie przypomina mi o wymarłym Poznaniu, gdzie byłem w poniedziałek. Mijam kebab przy bramie UW. Z pobłażaniem patrzę na policjanta, który spisuje kogoś za picie piwa  na przystanku. Myślę o mundurowym: "Wpadnij na Pragę" i idę do "Przekąsek". Nie byłem tam już dość długo. Przy barze jakiś lamus mówi do pana Romana "Podziwiam pana charyzmę". Roman dalej czaruje dziewczyny i zbija ze mną piątkę. Stałych klientów się przecież nie zapomina. Zamawiam wódkę ze śledziem. Zdejmuję szalik Legii z szyi i układam na barze tak by każdy widział godło. Pytam Romana: "Jak zdrowie?". Wychylam obrzydliwie ciepłą wódkę, patrzę na głośnych turystów z Madrytu i mam dość. Idę dalej Śląsko-Dąbrowskim na Pragę. Przy Targowej wsiadam w N02. Pięciu żuli śpi z tyłu autobusu. Wyglądają jak takie domino z ludzi. Pytam typa w dresach, czy jest przystanek na Szwedzkiej. "A skąd jesteś?" odpowiada. Zgodnie z prawdą mówię "Z Grochowa, bo co?". Pokazuje mi rozkład jazdy bym sobie sam sprawdził. Tak robię i wysiadam w al. Solidarności. 


13:12, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 marca 2013
Tramwajem jadę na Pragę

Tramwaj numer 23 jeździ ulicą Stalową. Jeszcze przed przeprowadzką na Pragę widziałem jak zatrzymał się na przystanku, a z dachu wagonu Swinga błyskawicznie zszedł chłopak. Zwinny jak jaszczurka  pasażer na gapę zeskoczył na chodnik, rozejrzał się na boki i prysnął między kamienice. Gdyby ktoś opowiedział o tym Tyrmandowi ten pewnie wzruszyłby tylko ramionami.

W Dzienniku 1954 przecież pisał: Spędziłem życie w tramwajach. Tramwaj warszawski jest symbolem egzystencji. Pełna zgoda. Chłopak jadący na dachu tramwaju mógłby być spokojnie symbolem życia po prawej stronie Wisły, tak samo jak ten wspinający się po kratach kamienicy do swojego mieszkania na pierwszym piętrze.


Takie scenki tu to nic nadzwyczajnego, przecież przeprowadziłem się "do Azji".  Byłem kiedyś też w tej prawdziwej. W Wietnamie, Tajlandii i Kambodży przeżywałem kulinarne uniesienia jedząc tam przysmaki azjatyckiej kuchni. Tak dobrej zupy PHO jak na ulicach Sajgonu nie jadłem chyba nigdzie. Nasza stołeczna "Azja" też mnie ostatnio kulinarnie zachwyciła.

W niedzielę rano na gigantycznym kacu zapukałem do Szynku Praskiego na – nomen omen – ul. Stalowej. Było jeszcze grubo przed otwarciem. Pani jednak tylko na mnie spojrzała i doskonale wiedziała czego mi trzeba. Podała mi jeden z najlepszych w moim życiu żurków. Krzesła stały odwrócone na stolikach, a ja byłem w siódmym niebie.

Przypomniała mi się wtedy Ukraina i Rusłan, który w autobusie z Lwowa do Warszawy wyciągnął flaszkę wódki. Podał mi ją i uśmiechnięty od ucha do ucha powiedział: "Rusłan jestem". Pisałem o tym tu. Ostatnio podobną sytuację miałem na Pradze przy ul. Strzeleckiej, gdzie płonęła kamienica. Poznałem tam dwóch miejscowych. Jeden wyszedł właśnie z więzienia, drugiemu urodziło się dziecko. Bez pół litra i tym razem się nie obeszło.



21:51, jeanvaljean
Link Komentarze (1) »
sobota, 16 marca 2013
Powrót na prawą stronę rzeki

Korytarz w dzieciństwie prowadził mnie w zakamarki, do pralni, piwnicy, czy kina. Mnie i moich kolegów z Kica, kolegów z korytarza. Naszych rodziców zaś na papieroska i piwko na sanki, które stały... na korytarzu przez cały rok. Mówili o nas "dzieci akademika". Choć ja bym nas nazwał dziećmi korytarzy, murków, schodów, czy po prostu: dziećmi z ul. Kickiego.

- Grochów się budzi z przepicia – śpiewał o tym miejscu Muniek.

Tam się urodziłem.

Nieważne właściwie gdzie, ważne że teraz wracam... trochę w inne miejsce, bo nie na Grochów, ale wciąż na prawą stronę Wisły.

Prawa znaczy właściwa, tak?

Mam nadzieję, że Praga to będzie moje miejsce.

Mam też zamiar znów blogować. Blogować z podróży.

Tak powstało beznaswy.blox.pl: to był, jest i będzie, blog z podróży.

Tym razem z przeprowadzki ze Służewca na Pragę Północ.

Piękna podróż proszę Pana.

Znów bez mapy i z dobytkiem na plecach.

Let me see.


Rok osiemdziesiątyktóryś albo początek dziewiedziesiątych, park obok kina 1 Maja:



02:10, jeanvaljean
Link Komentarze (1) »
środa, 13 marca 2013
To było w Planie

 

 

06:46, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 marca 2013
ELO WARSZAWO

16:07, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
statystyka