Kategorie: Wszystkie | Filmy | Oldies | Radio Przeciąg | Warszawskie donosy | Zdjęcia
RSS
piątek, 25 maja 2007
"Wszystko jest" Maciej Malicki
"Przeżywałem takie strasznie trudne chwile, które brutalnie zmuszają człowieka, by stanął w obliczu samego siebie, jak sztylet obracający się nagle przeciw temu, kto go trzyma. Wtedy spostrzegamy, że jesteśmy niczym. Że ego jest niczym, że to, czym się dotąd chlubiliśmy, gdzieś znikło: nie ma już nic. A doświadczenie tej pustki jest absolutnie konieczne na drodze życia. Trzeba przez to przejść chociaż raz. Inaczej puszymy się jak dandysi aż do grobowej deski, a to po prostu śmieszne. [...]" strona 80 i 81 
12:11, jeanvaljean
Link Komentarze (3) »
niedziela, 20 maja 2007
"Norwegian Wood" Haruki Murakami

"- Powinieneś pojechać ze mna do Urugwaju - powiedziała ciągle oparta o bar. - Rzuć dziewczynę, rodzinę, uczelnię, wszystko.

- Niezły pomysł - roześmiałem się.

- Nie uważasz, że wspaniale byłoby rzucić wszystko i pojechać gdzieś, gdzie nikogo nie znamy? Czasami mam straszną ochotę to zrobić. Dlatego gdybyś mnie zabrał gdzieś bardzo daleko, urodziłabym ci mnóstwo dzidziusiów silnych jak byczki. I żylibyśmy sobie wesoło wszyscy razem. Tarzając się po podłodze." strona 277

15:02, jeanvaljean
Link Komentarze (6) »
sobota, 19 maja 2007
"Medaliony" Zofia Nałkowska

"Jest widoczne, że wiele przemilcza. -Wiem, bo u nas w kuchni gotowali mężczyżni, to nam opowiadali. Mówili też o tych szczurach... Więżniowie sami musieli rano wynosić trupy z pakamery. Miały ręce i nogi związane, wyjedzone wnętrzności. Niektórym jeszcze biło serce.

Znów pomyślała o czymś, czego nie mogła powiedzieć. Nieznaczna zmarszczka rysowała się na jej gładkim czole, od tego wewnętrznego widzenia." stron siedemdziesiąt

14:03, jeanvaljean
Link Komentarze (4) »
czwartek, 17 maja 2007
"Popiół i diament" Jerzy Andrzejewski
"Z wieloma dziewczynami leżał tak jak z tą teraz. Ale wszystkie te łatwe historie były pośpiesznie kradzione pomiędzy innymi, ważniejszymi sprawami. Trwały krótko, nie pozostawiając żadnych prawie wspomnień. Były prostackie, gwałtowne i niecierpliwe, kończyły się wraz z nasyceniem zmysłów. Tu nie było końca. Nie myślał o nim. Nie potrzebował o nim myśleć. Nie pragnął niczego poza tym, co było teraz. Nie istniało wczoraj, nie istaniało jutro. Przy piersi czuł równe pulsowanie serca Krystyny. Całym soba wsłuchiwał się w ten niewidzialny ruch. Na koniec stracił orientacje, gdzie serce bije: w nim czy w niej. Ogarnęła go naraz, oddech zatykająca tkliwość, nieznane wzruszenie. Pomyślał przez moment, że powinien to wszystko, co w tej chwili czuje i przeżywa, wyrazić - wypowiedzieć jakoś. Ale nie znalazł w sobie żadnych słów. Pochylił się tylko nad Krystyną i wolno, bardzo delikatnie, jakby się bał zmącić spokój i ciszę, całować począł jej włosy, skronie, policzki. Żadnej dziewczyny do tej pory w ten sposób nie całował. Nie przypuszczał nawet, że można tak całować. I nagle doznał dziwnego wrażenia, że w tych pocałunkach, we własnych wargach, które pragnął uczynić lżejszymi od powietrza, odnajduje w ciemnościach nie tylko Krystynę, lecz i samego siebie" strona 184 
19:43, jeanvaljean
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 14 maja 2007
"FADO" Andrzej Stasiuk

"Podróżować znaczy żyć. A w każdym razie żyć podwójnie, potrójnie, wielokrotnie." strona 39

****************************************************************

"Tak. Przeszłość i pamięć są moją ojczyzną i moim domem. Lubię upijać się w samotności i przypominać sobie minione zdarzenia, ludzi i krajobrazy. Nawet te sprzed tygodnia albo dwu. Futurologia zawsze budziła we mnie lekką odrazę, ponieważ wydawała mi się owocem tchórzostwa i dezercji, porzuceniem własnej kondycji. Nigdy nie myślałem o przyszłości jako o jakimś rozwiązaniu. Przyszłość jest zawsze ucieczką głupców. Nadchodzi, a oni muszą ją usprawiedliwiać, że nie nadeszła taka, jak zapowiadali. Dlatego wolę upijać się w samotności albo z przyjaciółmi i czekać, aż minione weżmie nas w posiadanie. Zawsze lepiej jest obcować z bytami skończonymi niż potencjalnymi. Po prostu przeszłość traktuje nas poważnie, czego nie można powiedzieć o przyszłości." strona 133

14:55, jeanvaljean
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 maja 2007
"Warszawskie Wersety" Michał Sufin
"Lokal „Bajka”, dziesiąta rano. W środku Buchwald i siedmiu najebanych krasnoludków. Przy każdym stoliku jeden stały klient. Mistrz zen, mędrzec ujeżdżający smoka, tao. W lewej ręce piwo, w prawej setka, jedna broń ostatnich bohaterów w tym pochłoniętym konformistycznym pędem mieście. Od minuty nikt nie drgnął. Pakt o nieagresji. Sekundy do klina. Ślinotok. Ciach! Czy uda się najebać przed godziną dwudziestą, kiedy ta przystań zostanie zamknięta? Gdzie wtedy? Co i jak? Z kim i w jakich konfiguracjach? I najważniejsze: za co? Pytania wybijające rytm westchnień i oddechów, którym pulsowało to magiczne miejsce. „Bajka”. Wszedłem. " strona 15
18:57, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 maja 2007
#79
Do wylotu do Wietnamu pozostało 175 dni czyli 4200 godzin.
14:08, jeanvaljean
Link Komentarze (4) »
#78

„A do czego ty się nadajesz?” zapytał mnie niedawno ojciec gdy mu powiedziałem, że nie chcę pisać o sporcie. Na pytanie nie potrafiłem odpowiedzieć. Zawsze lubiłem pracę w restauracji. Ma coś z podróżowania autostopem, też jest swoistym teatrem. Gdy wsiadasz do auta z nieznajomą osobą, czy rozmawiasz z klientem w restauracji, tak tu i tam, odgrywasz krótszy lub dłuższy spektakl jednego widza i jednego autora. Tylko od twoich umiejętności zależy sukces końcowy, suty napiwek, czy nadłożenie drogi dla ciebie. Pamiętam, że tak gdy pracowałem w Shorline, czy teraz gdy jechałem stopem do Francji, nigdy nie mówiłem, czy w aucie, czy w restauracji, całej prawdy o sobie. Czasami wręcz kłamałem jak najęty. Byłem więc ojcem i głową rodziny, który szuka pracy na zachodzie, poetą poszukującym natchnienia, chłopakiem żądnym przygody, wnukiem tęskniącym za babcią. To ciekawe ile przedziwnych scenariuszy potrafiłem wymyślić z sobą w roli głównej, gdy słyszałem pytanie “What do you do in your life?”. Tylko nielicznym odpowiadałem absolutnie szczerze. Byli tacy. Ciekawe jest też to, że tylko na “Where are you from?” nigdy nie skłamałem.

00:31, jeanvaljean
Link Komentarze (1) »
sobota, 05 maja 2007
nieznośna lekkość butów

Montpellier, luty 2007.
12:58, jeanvaljean
Link Komentarze (3) »
czwartek, 03 maja 2007
"Jezioro Bodeńskie" Stanisław Dygat

Co za sens patrzeć na te pola? Rozpoczyna się nowy dzień. Znów będą się wszyscy włóczyć jak widma po szkolnych salach i korytarzach, bawiąc się w ciuciubabkę ze świadomością, że nic stać się nie może, nic nie może nastąpić. w ograniczonym terenie i z ograniczoną ilością osób można przewidzieć wszystkie kombinacje.

Ciągle nie mogę przyzwyczaić się do faktu, że jestem tutaj. Okoliczności i miejsce tak nie mają ze mną żadnego kontaktu, tak wzajemnie się wyodrębniamy, że staję się sobie obcy i zapytuję chwilami ze zdumieniem: kim właściwie jestem? co to za istnienie? Wszystko, co było moim istnieniem, pozostało daleko. Wszystko, co nim nie było, jest tu, wokoło mnie. Zostałem jakoś szatańsko przeinaczony w istnieniu i nie mogę się ogarnąć ani zrozumieć, co mam ze sobą poczynać.

13:38, jeanvaljean
Link Komentarze (2) »
statystyka