Kategorie: Wszystkie | Filmy | Oldies | Radio Przeciąg | Warszawskie donosy | Zdjęcia
RSS
niedziela, 27 sierpnia 2006
#25

Jezeli chodzi o wiadomosci nadzwyczajne, to w ogrodku obrodzily truskawki!

niesamowite! :-)

01:48, jeanvaljean
Link Komentarze (2) »
czwartek, 24 sierpnia 2006
#24

Przyszedlem wczoraj do Shorline, jak zwykle we wtorki, przed 5 kilka minut. George, menadzer kuchni, powital mnie swoim: "What's up, Bartousz?", ze slabym juz meksykanskim akcentem, Bettina, Niemka, w Shorline, od kilku dni, jeszcze skromnym Hello. Kerri, pyskata studentka pedagogiki, przyszla sie pozegnac, wraca do szkoly do Sacramento. Pracowalismy razem ponad miesiac. Roznie bywalo, raz gorzej, raz lepiej. Pamietam pierwszy dzien, Steven-wlasciciel, przedstawil mi ja jako najlepsza kelnerke w Shorline, i kazal jej pokazac mi gdzie co jest. Przez 20 minut oprowadzala mnie po restauracji tlumaczac tak istotne rzeczy jak sposob ukladania sztucow na stolikach: "Nie tak, tak, czy tak, ale TAK i nie inaczej". "Ooooo", pomyslalem wtedy, "Ciezki przypadek". Nie bylo jednak tak zle, z czasem zaczelismy sie klocic kto sie bardziej opierdala, i ktore wino z piwniczki Stevena jest lepsze, nie wspominajac o wspolnym wyjadaniu pysznego chleba z kuchni.

-That's my last day

-You can belive me or not, Kerri, but it was pleasure to work with you.

Dalismy sobie huga, ja jakos w przyplywie szarmancji pocalowalem ja w reke..

-You the real polish king.

-I told you, I am :)))

-Take care Bartouusz, enjoy rest of summer.

-I will.

.....Bo i fakt, lato gdzies ucieka, dzis 23 sierpnia, moi drodzy.

Myslami juz w Polsce.

01:34, jeanvaljean
Link Komentarze (2) »
sobota, 19 sierpnia 2006
#23
"Nie mialem kasy. A chcialem miec koszyk, chcialem miec wozek, tylko po to, zeby miec gdzie pakowac. Polki do mnie mowily, slyszalem slowa, widzialem na sobie plamy, ktore musze wywabic, na ramiona sypal mi sie lupiez, kazda czesc mojego ciala nagle zaczela czegos potrzebowac, a wszystko stalo na polkach. Marzylem o ciasnym pomieszczeniu, piec metrow na piec, w srodku ja i rzeczy zamkniete w szeleszczacej folii, marzylem o zdzieraniu opakowan z intensywnoscia rozbierania kobiety po kilkuletniej ascezie, chcialem to wszystko miec w ustach, wsadzic sobie do mordy, przezuwac, gryzc, mielic, slyszec, jak trzeszczy, chcialem to wszystko zjesc, a potem z gracja szesnastoletniej bulimiczki 90-60-90, ktora nigdy nie wydala i nie ma okresu, poddac sie radosci szalenczej womitacji, chcialem czuc sie jak Syzyf, ktory nie moze sobie poradzic, byc moze o tym wie, ale dalej probuje, chcialem wszystko zjesc, zeby nie zostalo nic. Pralki, telewizory, zmywarki, agd, rtv, zakupy spozywcze sektor A1, muszle klozetowe sektor A2. Sprzet na miejscu. Ja ich wszystkich rozumialem, cale rodziny przechadzaly sie miedzy polkami, ludzie dotykali rzeczy, obracali je w dloniach, to byl ten moment, kiedy ktos trzyma rzecz w rekach, kiedy mysli: brac czy nie, tak czy nie, to byl ten moment, ktory wszyscy chcieli rozgryzc, decyzja, wkladam do koszyka czy odkladam na miejsc, magia wyboru, zogniskowana nieskonczonosc decyzji, zycie staje sie proste, zero lub jeden, z lewej strony ucha stoi czerwony szatan z widlami szepczacy "wez", z prawej unosi sie niebieski aniol z zolta aureola i gesimi piorami podpowiadajacy "odloz". Lub na odwrot, mozna sie przeciez pogubic. Na ten moment pracowaly kolory i napisy, rzeczy prawie sie wtedy ruszaly, prawie slychac bylo melodie, pecznialy, stawaly sie myslami w glowach: tak, tak, tak, uwierz w tak." 
23:47, jeanvaljean
Link Komentarze (5) »
#22

"No, czlowieku, zeby stad wyjechac, trzeba sie niezle naglowkowac, wchodzisz prosto, tysiace znakow w calym miescie, ale z wyjsciem zawsze sa problemy, a schody ruchome maja to do siebie, ze jezdza w jeda strone. Praw fizyki nie przeskoczysz."

Dla czytelnika, ktory jako pierwszy odgadnie, kto jest autorem, i w ktorej ksiazce popelnil powyzszy fragment, przewidziano t-shirt z jesiennej kolekcji Big Dogs :-)

01:13, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 sierpnia 2006
#21

Wracam miedzy 15 a 20 wrzesnia. Przez Londyn-Heathrow, wiec tfu tfu, mam nadzieje, ze bez takich przygod jak Tomasz i Sonia:

http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34265,3550997.html

01:14, jeanvaljean
Link Komentarze (8) »
środa, 16 sierpnia 2006
#20

Krysia i Ania juz w NYC, Tomasz i Sonia w Warszawie. Ja zapracowany ale szczesliwy.

To juz ostatni miesiac w Lake Tahoe. Az strach pomyslec co to bedzie zaraz..

01:59, jeanvaljean
Link Komentarze (2) »
sobota, 05 sierpnia 2006
Keep Tahoe Blue!
18:11, jeanvaljean
Link Komentarze (1) »
czwartek, 03 sierpnia 2006
#18

Odpowiadając na pytanie gnębiące ludzkosć już od sredniowiecza: "Co u Ciebie?", napisać chciałem, że dzis idąc do pracy, około 9:45, spotkałem niedźwiedzia. Szukał sniadania. Na fotce nie widać ale spojrzelismy sobie głęboko w oczy.

Zdjęcie zrobił przypadkowo spotkany człowiek, któremu zostawiłem adres email. W pracy zas zajscie okazało się mało niezwykłe.

-"You won't believe me, what I've just seen on the bike path!!"

-"a bear?"

misiunio?

10:30, jeanvaljean
Link Komentarze (8) »
wtorek, 01 sierpnia 2006
talkin' bout a freedom

05:53, jeanvaljean
Link Komentarze (3) »
statystyka