Kategorie: Wszystkie | Filmy | Oldies | Radio Przeciąg | Warszawskie donosy | Zdjęcia
RSS
niedziela, 25 sierpnia 2013
Realia z życia na Pradze

- To był helupiarz – mówi - dajmy na to Antek -  na ławce, gdzieś na Pradze Północ. Antek wypił właśnie wódkę z gwinta i tłumaczy, że heroinistów nikt na osiedlu nie chce. Przed chwilą jednego  przegonił ciosem w twarz. Dołożył pustą butelką w plecy. Gdy poobijany narkoman uciekł, Antek wrócił do milczącej grupy obserwatorów i o człowieku mówi jak o wszy. - Takich trzeba tępić jak lewaków – z nienawiścią na twarzy. Opowiada o tym, że zbyt wiele osób na osiedlu płakało przez ciężkie narkotyki, by tolerować tych, którzy rodzinę sprzedadzą za działkę. Tu kompromisy nie istnieją.

Przy ławce siedzi osiem osób. Nie wszyscy się znają, wszyscy byli świadkami pobicia helupiarza. Każdy milczy.  Sytuacja nikogo nie dziwi. Dlaczego w statystykach policyjnych Praga Północ nie jest najniebezpieczniejszym miejscem w Warszawie? Tu porachunki dzieją się w bramach. Statystyki tego nie obejmują. Dlaczego? Miejscowy kodeks jest prosty: kapować nie wolno. Nie wolno nawet obgadywać. Tak wychowuje podwórko. Ludzie mają to we krwi. Nie ma to nic wspólnego z romantycznym obrazem "warszawskiego cwaniaka" znanego z piosenek Grzesiuka.

"Kobieta to glejt"

Do ławki wraca osoba, której nikt nie zna. Przed chwilą odszedł za potrzebą. Był jednym z tych, którzy milczeli, gdy bito narkomana. Żartuje głośno - Co, już mnie obgadaliście? -  To wystarczy, by dwie osoby bez słowa obezwładniły go. Wyginają mu ręce, sprowadzają do parteru i przystawiają pięści do twarzy. Sprawdzają portfel. Ten jest pusty. - Częstowaliśmy Cię wódką i papierosami, a ty nas o obgadywanie posądzasz? - pytają wściekli.

 - To był żart, panowie – tłumaczy naiwniak i chce kupić wódkę dla wszystkich na zgodę. - Nie masz pieniędzy – kpią napastnicy - Mam kartę – mówi ofiara. Ci wyczuwają interes i pomagają poobijanemu wstać. - Tu jest Praga, a nie wieś. Zachowuj się – strofują i podają ręce na zgodę, choć przed chwilą byli wściekli.  Patrzy na to około 50 letni Piotrek od urodzenia mieszkający po prawej stronie Wisły. Nie może uwierzyć w to co widzi. Na boku tłumaczy "naiwniakowi", że praski kodeks cwaniaka już nie istnieje. Przeprasza za swoich towarzyszy. - Kiedyś wystarczyło, że szedłeś z dziewczyną. To był glejt. Obecność kobiety sprawiała, że nie wolno było Cię dotknąć. Tych zasad już nie ma – tłumaczy.

*zdjęcia to stopklatka z filmu o warszawskiej Pradze "Ludzie z pustego obszaru" z 1957 roku, który można zobaczyć TU

Czy aż tak bardzo Praga się od zmieniła?

CDN


22:47, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
statystyka