Kategorie: Wszystkie | Filmy | Oldies | Radio Przeciąg | Warszawskie donosy | Zdjęcia
RSS
niedziela, 29 października 2006
#43
Tam gdzie kobiety sa najpiekniejše, a wodka nikomu nie škodzi..

beznaswy juž w Bartyslawie.
13:04, jeanvaljean
Link Komentarze (12) »
środa, 25 października 2006
Przeżyjmy to jeszcze raz!

15:40, jeanvaljean
Link Komentarze (2) »
niedziela, 22 października 2006
port na Leszczu

18:30, jeanvaljean
Link Komentarze (4) »
sobota, 21 października 2006
Masz jeden dzień by zmienić wszystko!

W środę, 25 października,odbędą się wybory do Samorządu Studentów Wydziału Polonistyki.

Czas oddać głos na własciwych ludzi!

Nie obiecujemy, że będzie lepiej, obiecujemy, że będzie ciekawiej!

14:28, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 października 2006
..na materacach przy piwie

Dziś i tylko dziś, października 14, w porcie na Leszczu, będzie można, po raz ostatni, usłyszeć o tym co się wydarzyło w Sunshine State, zapytać o Reykjavik, pooglądać pocztówki z San Francisco, a nawet poznać część bohaterów wojaży transatlantyckich... Później, znaczy od niedzieli, wspomnienia te będą tak zamierzchłą przeszłością, że wracać do niej raczej nie będzie mi się już chciało....Tak więc, jest to swego rodzaju ostatnia szansa, w związku z którą, przechodząc do sedna, wszystkich czytelników, czytelniczki, znajomych, przyjaciół, byłe kochanki, przyszłe kochanki, kolegów i koleżanki, zapraszam na bardzo leniwe spotkanie: „na materacach przy piwie w porcie na Leszczu” . Czuwaj!

 

Obowiązują stroje niewieczorowe, dobry humor i absolutny zakaz palenia na terenie całego portu. Sorry Manitu. Start: wieczorem. Wjazd: za okazaniem piwa i czipsów. Po instrukcje bardziej szczegółowe i kod do domofonu zapraszam pod mój ładny numer telefonu. No to tyle na tę chwilę, przesłać mogę 3 motyle, wszystkiego dobrego i do zobaczenia lub nie. 

13:31, jeanvaljean
Link Komentarze (9) »
sobota, 07 października 2006
#38

Już 4 miesiące bez papierosa! To mój absolutny rekord! Trzymajcie kciuki bym już nigdy nie wrócił do tego śmierdzącego nałogu! Wolnym być, znaczy nie palić, nie palić, znaczy wolnym być!

14:37, jeanvaljean
Link Komentarze (6) »
wtorek, 03 października 2006
You can go, with the flow.

Gdybym jednym słowem miał spróbować opisać Reykjavik, powiedziałbym: uroczy. A nawet wręcz, nieprzyzwoicie uroczy. Bo czy widok młodej kobiety o 7 rano w centrum miasta jadącej na różowej hulajnodze nie jest uroczy? Albo taki krawężnik, wydawałoby się nie ma na tym świecie bożym niczego mniej uroczego, a tu proszę, niespodzianka! Islandzkie krawężniki w centrum miasta są tak niskie, że ma się, przez zatarcie granicy między ulicą a chodnikiem, wrażenie że spaceruje się po deptaku! Czyż nie jest taki niski krawężnik najbardziej uroczym krawężnikiem wśród krawężników?  Albo inny przykład krawężnika, taki policjant? Czyż nie ten najbardziej uroczym policjantem jest, którego wcale nie potrzeba? Będąc w Reykjaviku przez 3 dni nie spotkałem ani jednego stróża prawa. Tym bardziej niezwykły to fakt, kiedy wie się, jak mały Reykjavik jest. Gdy szukasz, nie wiem, w centrum, poczty, banku, czegokolwiek, kolegi, koleżanki, wystarczy 5 do 15 minut, i po takim spacerze, nie ma siły, byś w końcu nie wpadł na cel swoich poszukiwań. A policjantów to przecież się tam nie szuka, no bo i w mordę dostać na ulicy to masz szansę porównywalnie wysoką jak na 5 w totka, auta też ci nikt nie ukradnie.  No bo niby gdzie w tym mieście, na tej wyspie, taki złodziej z twoim samochodem miałby się schować? Zresztą nie tylko to jest właśnie nieprzyzwoicie urocze, Reykjavik jest przecudnie oświetlony, wszędzie mnóstwo światełek, lampek, pochodni, latarni. Po niebie płynie zorza polarna, jakby zielony piasek rozsypywany niewidzialną ręką odpoczywającego Thora. Wszystko to sprawia, ze można uwierzyć, ze cały rok trwa tam boże narodzenie. Drzwi w kolorowych domkach są niewiele większe od okien, ludzie ubierają się kolorowo, odważnie, trochę jakby wszyscy wyskoczyli z reklamy United Color Of Benetton. Jak to ktoś ładnie ujął, pojecie lansu chyba tam nie istnieje. Urocze są zresztą tez tam jak najbardziej ceny. 66 islandzkich koron to 1 amerykański dolar. Piwo kosztuje 600 koron, kawa 260, czapka na zimę co żem ją nabył, 2500. Ale to w gruncie rzeczy szczegół... Szczegółem nie jest niestety mało urocza pogoda, a raczej należało by napisać, ciekawe jak długo uroczy jest szron codziennie rano w oknach?

21:38, jeanvaljean
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 02 października 2006
Reykjavik my Love!

Więzienie w Reykjaviku.

Islandzki parlament ma 63 deputowanych.

20:56, jeanvaljean
Link Komentarze (5) »
statystyka