Kategorie: Wszystkie | Filmy | Oldies | Radio Przeciąg | Warszawskie donosy | Zdjęcia
RSS
środa, 14 czerwca 2006
az mi kutas stanal,
tylko tu plyty keitha jarretta kosztuja 2$,
kupilem ich siedem.

a Juz za pol godziny: Open mic POETRY&JAZZ,
(www.thewordparty.com),
wiec god bless bank of america,
i jego 415$ tax refund za wizyte 2 lata temu,
it was really nice ;>

niedlugo (mam nadzieje) dluzsza relacja,
salut!
05:05, jeanvaljean
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 12 czerwca 2006
już
piąta dwadzieścia trzy
czy za minute', zmienią się
zasady gry?
05:23, jeanvaljean
Link Komentarze (2) »
niedziela, 11 czerwca 2006
"mieszkam w Polsce, mieszkam tu, Tu, TU!"

Oszukaaaali nas, znów, dysydenci! Polska – Ekwador 0:2, jak dobrze, pomyślałem wczoraj, że nie zobaczę już dortmundzkiej rzeźni. Serio wierzyłem, że faszystów pokonamy, już nie wierzę. Szykuje się powtórka z Korei, 0:2, 0:4 i na do widzenia, dobry wynik z Kostaryką. Po drugim golu normalnie wstałem, w kiblu zmyłem biało czerwone barwy z twarzy, odlałem się do umywalki, i wyszedłem. Czułem się jak frajer. Wieczór zakończyłem, nie wiem jakim cudem, w Bristolu, gdzie piłem wódkę z jakimś Niemcem i Amerykaninem, 20 kilka złotych za kieliszek czystej. Po dwóch godzinach, zamaszystym krokiem, pijany jak bela, skierowałem się do wyjścia, zawołałem jeszcze na tego tam kamerdynera w ubranku: „prowadź Pan do taksówki” i zwaliłem się na tylne siedzenie taryfy.

Dziś ostatni dzień w Polsce, czas się chyba wreszcie spakować. Matka mówi: „szykujesz się jakbyś jechał na tydzień, a nie na 3 miesiące”, i chyba coś w tym jest, choć z drugiej strony, myślę sobie, jak klapek zapomnę to chyba nic?

00:32, jeanvaljean
Link Komentarze (6) »
środa, 07 czerwca 2006
tuż, tuż..
Noc z wtorku na środę, 7 czerwca 2006 roku. Za 5 dni, 12 czerwca o 7:30 rano, z Warszawy, wylecę do Londynu, by stamtąd odlecieć do Kalifornii, gdzie spędzę dokładnie 100 dni i 100 nocy.

Praktycznie nie ma już godziny, w której nie pomyślałbym o mojej kolejnej wyprawie za ocean. Nie będę kłamał, myśl o tym, że tegoroczna podróż do USA będzie, tak skrajnie różna od tej sprzed 2 lat, trochę mnie niepokoi. Mam inne cele, inne postanowienia, całkiem inny start, inne plany, będę miał inną pracę, mieszkał będę w innym mieście, i mój status tam też będzie całkiem inny. Jedyne co się nie zmieni, to nasza stara paczka, Tomasz, Sonia, Katka, Kaśka i Lukas. Oni sprawiają, ze mimo niewygodnych myśli, wiem, ze "jutro znów wszystko będzie w porządku"

Ostatnie dni w Polsce to przede wszystkim wykonywanie czynności, których tam, za wielka wodą, będzie mi najbardziej brakowało. Wczoraj koncert T-Love, i piwo ze starymi kumplami, dziś wieczorem teatr z Kastą i prawdziwe piwo w BrowArmii, wcześniej kilka niedospanych nocy na Leszczu i wieczory filmowe z Zięciami i Kratą... Najbliższe dni to pewnie już będą zakupy, pakowanie, dentysta, spotkanie z najlepszymi kumplami, ostatnia wizyta w dziekanacie, no i wieczory z bratem i mamą.

Aaaaa, no i Polska-Ekwador na Chłodnej25, gdyby ktoś preferował, pewnie ostatnia szansa by się spotkać w większej grupie i napić piwa. Fakt, mundialu troche szkoda. No ale co poradzić, tak wybrałem.

Ważne postanowienia? Na czas wyjazdu rzucam palenie tytoniu, ale tylko na 105 dni i 105 nocy, wiadomo przecież, że bez papierosa długo nie potrafię wytrzymać ;>

Niech się więc zacznie!
02:45, jeanvaljean
Link Komentarze (5) »
1 ... 46 , 47 , 48
 
statystyka