Kategorie: Wszystkie | Filmy | Oldies | Radio Przeciąg | Warszawskie donosy | Zdjęcia
RSS
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Podróże dalekie i duże

04:05, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 czerwca 2012
Rosjanie w Warszawie

23:50, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 czerwca 2012
вернись

00:10, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Niemcy grają z Polakami. Mecz w Jerozolimskich

Niemcy grający w piłkę z Polakami w Al. Jerozolimskich, Holender przebrany za kobietę tańczący sambę, Nigeryjczycy kibicujący Polsce i Grecy zachwyceni Warszawą. Pierwszy dzień Euro 2012 w Warszawie mógł zachwycić tych, którzy szukali atmosfery piłkarskiego święta na ulicach stolicy.

Ledwie zakończył się mecz Polska - Grecja a morze kibiców wylało się na ulice Warszawy. Wśród nich było mnóstwo obcokrajowców. Obok Rotundy spotkaliśmy Nigeryjczyków od stóp do głów ubranych w stroje biało - czerwone.

- Jestem bardzo szczęśliwy, że Polacy są tacy mili dla czarnoskórych. Pozdrawiają nas. Ludzie są bardzo dobrzy – mówił Jackson z Nigerii, który mecz oglądał w strefie kibica. - "More" bramka - powiedział zapytany o mecz Polski z Rosją.

ZOBACZ VIDEO

Holenderska samba

Kilka metrów dalej Holendrzy tańczyli w rytm bębnów. Po chwili  przyłączyli się do nich Polacy. W pewnym momencie koledzy Holendra, przebranego za kobietę, porwali go na ręce, a ten zdążył jeszcze wykrzyczeć, że w finale z pomarańczowi zagrają z Hiszpanią.

W Alejach Jerozolimskich spotkaliśmy również rozśpiewanych i szczęśliwych Greków owiniętych w swoje narodowe barwy.  Nie trzeba było ich długo prosić by zaprezentowali nam swoje greckie futbolowe przyśpiewki. Zaśpiewali razem z kibicką z Polski, która pogratulowała im remisu.

ZOBACZ JAK ŚPIEWAJĄ GRECY

Niemcy vs Polacy

- Mecz był bardzo dobry, Polska miała szczęście, bo zmarnowaliśmy karnego, ale 1: 1 to sprawiedliwy wynik. Polacy są fanatyczni, kochają futbol. Było dużo plotek o przemocy i rasizmie. Niczego takiego nie było – mówił Demitros, kibic z Aten.

Świetnie w Warszawie bawią się również Niemcy, którzy po meczu przyłączyli się do Polaków i zaczęli z nimi grać w piłkę tuż obok "Smyka". Jaki był wynik? Tego nie wiemy. Pewne jest to, że nasi sąsiedzi mieli świetny humor. – Specjalnie na Euro ogoliliśmy nogi – mówił ze śmiechem kibic z Hamburga, który przedstawił się, jako Angelika.

ZOBACZ NIEMCÓW GRAJĄCYCH Z POLAKAMI

00:57, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 czerwca 2012
Ukraińcy do Polaków przed Euro: Nie bójcie się nas

Piją wódkę "z gwinta", pracują "na czarno" a straż graniczna pogardliwie mówi o nich "biznesmeni". Stereotyp Ukraińca w głowie Polaka jest bardzo mocno zakorzeniony. Euro 2012 nie poprawi życia większości mieszkańców Lwowa. Może jednak ukazać prawdziwą twarz naszych wschodnich sąsiadów: szczerą, dobrą i wciąż patrzącą z uznaniem na zachód. Na kilka dni przed Euro pojechałem do Lwowa by porozmawiać z mieszkańcami tego miasta o Polakach, Mistrzostwach Europy i o tym, czy rzeczywiście wspólnie tworzymy historię.

Rusłana poznałem w autobusie w czasie mojej podróży z Lwowa do Warszawy. Przysiadł się, a na granicy zniecierpliwiony opieszałością straży granicznej, wyciągnął pół litra wódki. Podał butelkę, a ja wzniosłem toast za Euro 2012. - Niech nasi wygrają z waszymi – dodał Ukrainiec. - Ale w finale w Kijowie – sprecyzowałem i za to wypiliśmy.

Rusłan pracuje jako windykator w Polsce, a do Lwowa przyjechał odwiedzić rodzinę. Ja na Ukrainę pojechałem odnaleźć atmosferę zbliżających się Mistrzostw Europy i porozmawiać z mieszkańcami Lwowa o tym, czy rzeczywiście jest tak jak mówi hasło Euro 2012: Tworzymy Historię Razem.

Gdy Michael Platini wyciągał kartkę z napisem „Poland&Ukraine”, wierzyłem, że nie będzie to zwykły turniej, ale ważny moment w historii naszych krajów. Coś co nie zdarza się co 4 lata. Dlatego tak bardzo nie lubię hasła „Fuck Euro”. - Dla was Polaków Euro to jest coś zwykłego. Jak produkt w sklepie. Idziesz i albo bierzesz, albo nie. Dla Ukraińców to coś więcej – mówi i opowiada jak w 1998 roku po raz pierwszy przyjechał do Warszawy starym Ikarusem.

Paszport jak ruska ruletka

- Przekraczanie granicy wtedy to była ruletka. Strażnik graniczny mówił „Ty nie jedziesz” i nie było rozmowy. Polacy traktowali nas jak śmieci. Byliśmy „gorsi”. Dziś z nami robicie Euro – mówi Rusłan i podaje butelkę wódki. Gdy pytam, czego się nauczył od Polaków pracując „na czarno”, odpowiada bez zastanowienia – Uczciwości. - Jak to? - dziwię się – pracowałeś nielegalnie. - Moja uczciwość wobec ludzi, którzy nie chcieli mi płacić za ciężką pracę zaprocentowała. Dzięki niej mam dziś normalną pracę. Za to kocham Polskę  – tłumaczy.

14 lat po tym jak Rusłan jechał do Warszawy szukać pracy „na czarno”, na linii Lwów – Warszawa pewne rzeczy się nie zmieniły. Choć rozklekotanych Ikarusów już nie ma, kierowcy autobusów dalej próbują przemycać papierosy, a Ukraińcy chowają wzrok, gdy straż graniczna zbiera paszporty. Na moich oczach strażnik graniczny „egzaminuje” Rusłana. Choć mógłby przecież tylko sprawdzić, czy Ukrainiec ma wszystkie pieczątki w paszporcie, dokładnie odpytuje go na czym polega jego praca w windykacji. Na zwrot paszportów czekamy prawie 5 godzin, ponieważ kierowca autobusu został przyłapany na przemycie papierosów.

Nie zmienił się też przystanek PKS obok zabytkowej stacji kolejowej we Lwowie. Gdyby nie kilka flag reklamujących Euro nikt nie poznałby, że za chwilę przyjadą tu turyści z całego świata. Nikt nie załatał olbrzymich dziur w asfalcie, nie pomyślał nawet o tym by burzyć obskurne blaszane budy. Krajobraz przypomina ten z nieistniejącego już w Warszawie „Stadionu Dziesięciolecia”. Ludzie są jednak dumni z nowego stadionu i lotniska, a najważniejsze dla nich jest coś innego. Euro ma pokazać prawdziwą twarz Ukraińców.

"Nie bójcie się nas"

- Zobaczą nie ten kraj, który jest w TV, ale ciepłych, dobrych, szczerych ludzi – opowiada Alexander, jeden z rozmówców, którego zaczepiam na ulicy we Lwowie.

- To jest wielka szansa dla nas, cud – po angielsku „miracle”. Mamy już 2 generacje ludzi, którzy nie wychowali się w ZSSR. Żyją tu dobrzy ludzie, a teraz świat ich pozna. - mówi.

- Nie wiem, dlaczego Polacy się nas boją. Życzę im by przyjechali na Ukrainę i zobaczyli, że nie jesteśmy straszni – mówi Nadia, która sprzedaje lody niedaleko Prospektu Svobody, głównego deptaka miasta. Właśnie tam kieruję się z dworca PKS, by porozmawiać z mieszkańcami Lwowa o Euro.

Starsi ludzi siedzący na ławkach są wzruszeni, że ktoś z zagranicy chce z nimi rozmawiać. Nagle przypominają sobie zapomniane polskie słowa i wychwalają Polskę. Wszyscy podziwiają Warszawę, cieszą się, że razem z Polakami organizują Euro. Mówią – Nie jesteśmy sami. Ktoś podaje przykład: Gdy masz problemy, to kogo prosisz o pomoc? Swojego sąsiada. Młodzi ludzie mówią pewnym głosem – Wzorujemy się na Polakach. Zazdroszczą nam Unii Europejskiej.

- Polacy są bardziej „europejscy”, to jest to, czego możemy się od was nauczyć. A czego wy od nas? Dobroci – mówi Alexander.

Propaganda Euro?

Zadowolenie, duma i radość z Euro, to jednak tylko jedna strona medalu. Yuriy, u którego mieszkam we Lwowie, nie ma wątpliwości. Nowy stadion, lotnisko, 100 km wyremontowanych dróg we Lwowie to wg niego propaganda. Wylicza zagrożenia, z którymi Euro 2012 nie ma szans: korupcja, niechlujstwo, bezrobocie i wzrost cen, który nie dotyka przecież tylko turystów. - Bilet do Kijowa do niedawna kosztował około 120 hrywien. Teraz kosztuje 300 hrywien. Po Mistrzostwach Europy ceny się nie zmniejszą. Zwiększy się za to liczba osób, która będzie chciała wyjechać do Polski – mówi Yuriy i z kwaśnym uśmiechem powtarza hasło Euro 2012: Razem tworzymy historię.

TEKST UKAZAŁ SIĘ NA TVN24.pl


19:37, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 maja 2012
Nagrobek dla Elby

Przed bramą Elby stanęły znicze, a na ogrodzeniu zawisła tabliczka nagrobna z napisem "Elba żyła 8 lat". To koniec legendarnego żoliborskiego squatu.

- W obecności świadków squattersi obiecali opuścić teren przy Elbląskiej najpóźniej 20 maja. Niestety, naszym przedstawicielom nie udało się wejść we wtorek rano na teren squatu – mówi Maria Rochowicz ze Stora Enso Poland, która jest właścicielem terenu przy Elbląskiej 9/11.

Przed bramą pojawiły się znicze i nagrobne wieńce. Powieszono także tabliczkę nagrobną z napisem "Elba żyła 8 lat".

Brama wciąż jest związana łańcuchami, a na podwórku leżą porozrzucane rzeczy mieszkańców.

"Zamknięty, ale otwarty"

- Teren jest opuszczony. W poniedziałek zrobiliśmy nawet śniadanie przed bramą w oczekiwaniu na firmę Stora Enzo, ale nikt się nie pojawił. Brama jest zamknięta? Nie chcieliśmy by ktoś to zasquatował. To jest śmieszne. Mogą przeciąć kłódki – odpowiada Andrzej Grzybowski z Elby.

Zapewnia również, że nikt ze squattersów nie rości sobie już prawa terenu przy Elbląskiej, a Stora Enzo w każdej chwili może przejąć squat.

Wlaka o teren przy Elbląskiej trwała już od kilku lat. Squattersi zajmowali budynek od 2004 roku do maja 2012. Gdzie się teraz przeniosą? Jak zapewnił redakcję tvnwarszawa.pl Andrzej Grzybowski w tej chwili mieszkańcy szukają nowego miejsca. – Jest wśród nas frakcja, która dąży do porozumienia z miastem i taka, która dalej chce nielegalnie zajmowac pustostany – mówi.

19:07, jeanvaljean
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 maja 2012
Tramwaje z Krakowa trzyma w ogródku

Wszystko zaczęło się od miłości do komunikacji miejskiej. Była tak wielka, że postanowili kupić sobie tramwaje i postawili w ogródku. Część wagonów przywieźli tirami z Krakowa.

- Tego uratowaliśmy ze złomowiska na Utracie. To jeden z pierwszych warszawskich tramwajów - mówi Stanisław Chustecki i wskazuje na przykryty folią wagon tramwajowy typu 13n (popularna "parówka”), który stoi na trawniku obok jego domu przy ul. Salomejskiej w dzielnicy Włochy.

Jest w bardzo złym stanie, więc właściciele przykryli go folią. Drugi tramwaj typu 13n stoi tuż obok przydomowego ogródka. – Trzyma się świetnie. Wystarczy podłączyć pałąki, postawić na torach i mogłaby jeździć – zapewnia Chustecki i z dumą prezentuje tramwaj ustawiony na trawniku.

Tramwaj z Krakowa do Warszawy

– Wszystko zaczęło się od wielkiej miłości mojego syna do miejskiej komunikacji. Kiedyś chcielibyśmy tu otworzyć prywatne muzeum tramwajów, ale to raczej marzenia – mówi.

Pierwsze eksponaty są już przygotowane. Na podwórku stoi 7 wagonów tramwajowych. Pięć z nich do Warszawy przyjechało z Krakowa. Są to zabytkowe tramwaje typu T4. – 45-letnie wagony, po 15 latach służby w Krakowie wycofane zostały z ruchu. Odkupiliśmy je i tirami przywieźliśmy do Warszawy – opowiada Chustecki.

Herb Norymbergi na wagonie

Wagony T4 były kiedyś uważane za bardzo nowoczesne. Pierwsze używane egzemplarze do Krakowa trafiły w 1989 roku z Norymbergi, gdzie wyprodukowane były w latach 50. – Właśnie, dlatego na wagonach są herby Krakowa i niemieckiego miasta – tłumaczy Chustecki. Tramwaje T4 wyposażone były również w przyciski do otwierania drzwi na zewnątrz wagonu.

Jaki kolejny wagon pojawi się na trawniku we Włochach? – Chcemy ściągnąć wagony typu T4 z Austrii, ale takie z lat 20. – mówi Stanisław Chustecki

13:32, jeanvaljean
Link Komentarze (2) »
środa, 09 maja 2012
Tramwaje w ogródku

 

01:00, jeanvaljean
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 kwietnia 2012
Michnik "Byłem ortodoksyjnym socjaldemokratą"

Adam Michnik - jedni go nienawidzą, inni czytają. Redaktor naczelny gazety nazywanej "Koszerną", "Gówno Wartą", gazety, która kiedyś reprezentowała solidarnościową opozycję. Po co poszedłem do Domu Spotkań z Historią? Z ciekawości i by wrzucić 4 odcinek Radia Przeciąg.

O czym mówił Michnik? Opowiadał jak doszło do tego, że Stefan Kisielewski napisał mu wstęp do książki "Kościół, lewica, dialog". Mówił o "lewicy laickiej", o tym jak Roman Giertych powiedział o jego książce "celna i dobrze diagnozująca. Tak samo jak książka Romana Dmowskiego", było też o encyklikach papieskich dotyczących nazizmu.

Zapraszam do słuchania w słuchawkach. Oto i (bez ostatnich 20 minut) zapis audio spotkania z Domu Spotkań z Historią, czyli Radio Przeciąg #4. Spotkanie miało miejsce 24 kwietnia 2012 r przy ul. Karowej.

Radio Przeciąg - Adam Michnik w DSH by przeciagradio

"Kultura Liberalna" oraz Dom Spotkań z Historią zorganizowały spotkanie z Adamem Michnikiem "Kościół, lewica, dialog", które było pierwszym wydarzeniem z cyklu"Bomba liberalizmu. Książki, które rozsadziły PRL".

Było to pilotażowe spotkanie w ramach cyklu poświęconego książkom, których liberalny wydźwięk przyczynił się do rozsadzenia PRL. Gościem był Adam Michnik, działacz polityczny i redaktor naczelny "Gazety Wyborczej", autor książki "Kościół, lewica, dialog". Spotkanie poprowadził Jarosław Kuisz i Piotr Kieżun z "Kultury Liberalnej".


niedziela, 22 kwietnia 2012
Gdzie jest mój krzyż?

17:46, jeanvaljean
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 48
statystyka